Lata siedemdziesiąte w kinie grozy należały do Szatana...
Popularność takich klasyków jak "Dziecko Rosemary" (1968),
"Egzorcysta"(1973) czy "Omen" (1976), jak też ich
kontynuacji, naśladownictw itp. zepchnęła kosmiczne monstra Lovecrafta na
margines.
Powrót fantastycznych wizji Mistrza był
jednak spektakularny - w 1979 roku Ridley Scott nakręcił jeden z najlepszych i
najsłynniejszych filmów grozy wszechczasów - "Alien" ("Obcy -
Ósmy Pasażer Nostromo").
Czy jest ktokolwiek na świecie, kto nie
znałby na pamięć "Aliena" ? Jeśli gdzieś się chowa pod jakimś
kamieniem, niech natychmiast spod niego wyjdzie i obejrzy to arcydzieło, bo
naprawdę warto.
Opowieść o kosmicznym frachtowcu, którego
załoga zostaje wymordowana przez złowrogiego przybysza z kosmosu zachwyca swą
prostotą i wyrafinowaniem jednocześnie.
Jest statek kosmiczny w locie - typowe,
popularne w latach 60tych i 70tych hard science fiction. Jest tajemniczy
sygnał, który przyciąga ten statek na obcą planetę. Są ślady obcej cywilizacji
- rozbity statek kosmiczny. Jest w końcu Żywy Obcy, w najbardziej niesamowity w
historii kina sposób dołączający do załogi "Nostromo".
No a potem jest już to, co tygrysy lubią
najbardziej, czyli horror w czystej postaci. Mroczne korytarze
"Nostromo", coraz bardziej przerażona a coraz mniej liczna załoga i
morderczy przybysz. Rozkosz w stanie czystym.
Tylko...co z tym ma wspólnego Lovecraft, spytać
może zabłąkany sceptyk ? Otóż ma.
Prawda, że HPL nie pisał opowiadań hard sf
o podróżach kosmicznych, ale tematyka kosmicznego zagrożenia dla ludzkości, to
cecha charakterystyczna prozy Mistrza. Całkowita obcość przybysza, jego
oczywista wrogość a przede wszystkim fizyczna obrzydliwość wywodzą się wprost
od HPL.
Scenarzysta "Aliena" - Dan
O'Bannon, wielki fan Lovecrafta, określał swój scenariusz jako "próbę
opowiedzenia typowej historii lovecraftowskiej". Wielbicielem Old Genta
był również twórca postaci graficznej Aliena - wielki Hans Giger.
"Alien", mimo że tylko
inspirowany twórczością HPL, jest (obok "The Thing" z 1982)
najdoskonalszym filmem "lovecraftowskim", prawdziwym "a must
see" dla każdego.
imdb 8.5
filmweb 7.9 (czasem gust filmowy
Polaków mnie rozbija...)
Galfryd 10 !!!!!
*
Pisałem powyżej, ze jeśli powstał film
lovecraftowski porównywalny jakością do "Aliena", to jest nim tylko
"The Thing" (Rzecz) z 1982.
Nakręcony pozornie jako remake "The
Thing From Another World" z 1951 ( tutaj
pisałem m.in. o pierwszym "The Thing") jest absolutnym
arcydziełem kosmicznego horroru, jednym z bardziej przerażających filmów, które
kiedykolwiek powstały, a przy okazji hołdem dla twórczości Lovecrafta, o czym
mówił kolejny wielki fan twórczości Mistrza, reżyser "The Thing" John
Carpenter.
Z pierwszego filmu (czyli z opowiadania
Campbella czyli z "Gór Szaleństwa" HPL) pozostał motyw stacji
arktycznej i odmrożonego Obcego, mordującego polarników i gotowego na
zniszczenie całej ludzkości (w tym elemencie "The Thing" to bliski
kuzyn "Aliena"). Carpenter porzucił jednak zimnowojenną humanoidalność
najeźdźcy z pierwszego filmu (opartego a amerykańską paranoję - czy mój
przyjaciel jest jeszcze sobą, czy już potworem z kosmosu vel komunistą) na
rzecz Grand Guignolowej, robaczo/gadziej oślizgłości rodem z wizji Lovecrafta.
No i całkowicie zmienił zakończenie - na cyniczno/pesymistyczne, godne samego
Old Genta.
imdb 8.2
filmweb 7.5 (pisałem już o niemile
zaskakujących gustach Polaków ? 7.5 dla TAKIEGO filmu....)
Galfryd 10 !!!!!
Warto jeszcze wspomnieć film
"Lifeforce" (Siła Życiowa) z 1985 roku, będący ekranizacją powieści
pt "Space Vampires" jednego z epigonów Lovecrafta, Colina Wilsona,
przyciągający uwagę jednak nie tyle lovecraftowskimi monstrami, co dezabilem
olśniewającej Mathildy May - głównego "kosmicznego wampira", no i
wypróbowana tematyka inwazji z kosmosu.
imdb 6.1
filmweb 5.9
Galfryd 7
W tym samym 1985 roku na ekrany wszedł
również "Re-Animator" Stuarta Gordona, w końcu bezpośrednia
ekranizacja tekstu Lovecrafta. Film szalony, piętrzący (podobnie jak
opowiadanie HPL) makabrę i obrzydliwości do stopnia, w którym staja się one wręcz
śmieszne. Scenariusz odbiega wprawdzie od "wielkiego" Lovecrafta i
zamiast kosmicznej grozy i nieludzkich monstrów mamy pastisz opowieści o
Frankensteinie.
Gwiazdą filmu jest ganiający po ekranie z
jarząca się jadowitą zielenią strzykawką Jeffrey Combs jako tytułowy
"reanimator", odkrywca tajemniczego "reagentu", który,
wstrzyknięty, ożywia zmarłych. Lub ich fragmenty... Akcja pędzi na łeb, na
szyję, bez ładu wprawdzie i składu, z Lovecrafta biorąc wszelką obrzydliwość i
główny kierunek fabuły, dodając do tego klimat typowy dla filmów video lat
80tych.
Film cieszył się sporym powodzeniem,
przynosząc popularność (i pomysł na życie) zarówno Stuartowi Gordonowi jak i
Jeffreyowi Combsowi - wkrótce wręcz symbolowi filmu lovecraftowskiego.
![]() |
| Jeffrey Combs - Re-Animator |
Zrealizowano jego aż dwie kontynuacje
""Bride Of Reanimator" i "Beyond Reanimator",
rozwijajace pomysły fabularnej części pierwszej, ale niekonieczne do obejrzenia
imdb 7.3
filmweb 6.7
Galfryd 8
*
Rok później Gordon (znowu z Combsem w roli
głównej) zrealizował kolejny film oparty o prozę HPL. Tym razem padło na
"From Beyond" (Z Otchłani 1986). No, to było wyzwanie, co nie
lada, bowiem opowiadanie HPL praktycznie pozbawione było fabuły, a opisywało
jedynie fascynujący pomysł, jakoby przestrzeń wypełniona była niewidocznymi i
nieodczuwalnymi monstrami, które dostrzec można jedynie przy pomocy specjalnego
światła - ultrafioletu. Niestety Gordon całkowicie niezgodnie z duchem
twórczości Old Genta, przeładował film niesmacznymi scenami seksu i
fallicznych, wyrywających się z czaszek bohaterów, szyszynek (odpowiedzialnych
za postrzeganie potworów)
imdb 6.8
filmweb 5.9
Galfryd 7
Ja osobiście "Necronomicon"
całkiem lubię, w opinii ogółu (jak widać po notowaniach imdb i filmwebu) film
specjalnego uznania nie zdobył.
imdb 5.7
filmweb 5.6
Galfryd 7
Za to Gordon do Lovecrafta powrócił w 1995
roku filmem "Castle Freak" - luźnej (bo jaka może być inna!)
adaptacji "Outsidera" HPL. No właśnie, ciekawy byłem, jak można
przenieść na ekran "Outsidera", kolejne z opowiadań afabularnych,
gdzie całość treści zbudowana jest na opisie i nastroju - no, plus Wielka Scena
Finałowa. ..niestety, okazało się, że nawet jeśli jest możliwe nakręcenie
dobrego filmu w oparciu założenie fabularne "Outsidera", to nie
potrafi tego zrobić Gordon. Jemu wyszedł (jak zwykle niesmaczny) banał o
nawiedzonym zamku, w którym mieszka paskudne a nieszczęśliwe ludzkie monstrum
Zaskakują mnie wysokie notowania "Castle Fraka", bo IMO to spora
porażka, no ale...
imdb 5.9
filmweb 6.0
Galfryd 4
W roku 2001 Gordon wziął na warsztat jedno
z najsłynniejszych opowiadań HPL - wspaniałe "Widmo Nad Innsmouth".
Ślady inspiracji przeupiorną historią o złowrogiej mieścinie opanowanej przez
tajemniczy kult można wyśledzić w wielu filmach, "Dagon"
stanowi jednak bezpośrednią (choć naturalnie podrasowaną w kierunku
niesmacznego seksu - jak to u Gordona) ekranizację "Widma". Ze
względów budżetowych Gordon nakręcił film w Hiszpanii, a role Combsa i Barbary
Crampton (uprzednich gwiazd cyklu lovecraftowskiego) dostali mniej znani (i
pewnie tańsi) aktorzy, ale całość wyszła naprawdę efektownie i odpowiednio
przerażająco.
imdb 6.3
filmweb 6.2
Galfryd 8







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz