W jednym zdaniu - Spotify udostępnia via internet dostęp do (prawie) całości wydanej na płytach muzyki na świecie (!!!!), w nieoszałamiającej, oględnie pisząc, technologii - chyba mp3. Czyli muzyka brzmiąca "gorzej" niż z płyt.
Zawsze kochałem muzykę. Zawsze marzyłem, by mieć zebrane na płytach "wszystko i wszystko", co tylko przyjdzie mi do głowy. Miałem sny, gdzie leżała przede mną sterta "moich" płyt, pełne dyskografie wszystkich fajnych zespołów świata, no, co tylko byłbym w stanie sobie wyobrazić.
Niespecjalnie za to kręciła mnie zawsze jakość odtwarzania. Parę płyt do słuchania na Arturze podpiętym do "amplitunera" Amator - to był max jakości. Regułą były kiepsko brzmiące kasety grane na monofonicznym (!) radiomagnetofoniku. Tak poznałem większość świetnej muzyki.
![]() |
| "Mój" Amator - silberfarbe :-) |
Uważam, że istnieje zasadnicza różnica pomiędzy melomanami a audiofilami. I bardzo, brew pozorom, rzadko, obie te pasje łączą się w jednej osobie (choć często i jedni i drudzy udają, że jest inaczej...)
Pokrótce :
Meloman - to miłośnik muzyki. Dla niego muzyka jest w głowie, w sercu, w duszy, a sprzęt grający ma mu tylko "zapodawać" konkretne momenty muzyczne do przeżywania
Audiofil - miłośnik dźwięku. On rozpozna nie tylko nasycenie basów, środków czy sopranów, on "usłyszy" nawet lepsze (lub gorsze) kable przesyłające dźwięk, najdrobniejsze niuanse nagrania, jakość mikrofonów w studio itp.
Meloman będzie z zachwytem słuchał monofonicznego nagrania, zgranego z wałka woskowego z jakiegoś koncertu Paderewskiego z roku, powiedzmy, 1912
Audiofil wybierze absolwent tokijskiego konserwatorium, byle studio nagraniowe było w najwyższej jakości, a każde uderzenie w klawisz fortepianu miało czystość górskiego kryształu.
No - i ja jestem, zdecydowanie, melomanem.
Całe życie zbieram muzykę, wróć, zbierałem muzykę. Najpierw, oczywiście, winyle różnej proweniencji (polski rock, inny soc rock, nieco PRLowskiego popu od Rodziców, rzadkie, pojedyncze winyle Zachodnie), później dorobiłem się samorobionej kolekcji kaset z ekstremalnym metalem. Wolna Polska zaowocowała najpierw masami takich pirackich kaset - to wtedy kupowałem na kilogramy, uzupełniając dyskografie różnych formacji - potem zaś wolnym, szeroko dostępnym rynkiem muzycznym.
No i kilkanaście lat zbierania - najpierw kaset magnetofonowych, a potem CDków zaowocowało monstrualną kolekcją, podchodzącą od 1000 płyt.
Dżizzz, tym nawet się za bardzo zarządzać nie dało ! Co będę dziś słuchał ? Gdzie są płyty, które akurat teraz mnie zainteresowały ? A z tej płyty to mnie 2 i 5 kawałek ciekawi, a z kolejnej 4... Ułożyć sobie playlistę przenośną ? No to płyta po płycie do kompa i zgrywam z CD w format wma (najłatwiejszy, windowsowy)....
Jak słuchać takiej kolekcji ?
Zainspirowany wpisem kumpla (thx Czachór) zainwestowałem relatywnie niemałe pieniądze w przyzwoity odtwarzacz NAD (new audio dimension), fajny wzmacniacz słuchawkowy i bombowe słuchawki AKG za jakieś absurdalne, z mojego punktu widzenia, pieniądze. No i co ? No i ch.. to znaczy pstro. Puszczam płytę za płytą, ale żadnych nadzwyczajnych wzruszeń nie zaznałem.
![]() |
| moje "oliwkowe" i "referencyjne AKG - podpięte do tableta chodzą jak burza :-P |
Owszem, świetne słuchawki wyraźnie dodają przestrzeni muzyce - ma się wrażenie, ze kapela gra w dużym salonie, między muzykami jest sporo miejsca i dźwięk poszczególnych instrumentów łączy się wobec uszu słuchacza. Do tej pory proces łączenia był jakby na wcześniejszym etapie odtwarzania - w rezultacie dźwięk w słuchawkach był trochę jak pasztet - gotowy i zmieszany.
No, ale żeby to jakaś przepaść w świadomości była, nie powiem. Po dwu tygodniach nowe, piekielnie drogie, zabawki, się mi znudziły. I wszystko w kąt...
Aż nagle odkryłem SPOTIFY. Żeby nie było, jakiś czas temu kumpel mi sygnalizował "striming" z sieci różnych piosenek. No ale właśnie - w ówczesnym Spotify były piosenki, kiedy ja chcę albumy, były nowości, a ja chciałem głównie klasykę (OLD SCHOOL !), no i była jakość mp3, kiedy ja wolałem (podobno) wypas z oryginalnego CD. Parę lat zatem jeszcze się zakonserwowałem.
Dopiero przełom 2014/2015 był dla mnie Nowym Rozdziałem. Otwarłem się na Spotify i... wsiąkłem. No, dla melomana do jest niesłychana jazda bez trzymanki - to jest spełnienie odwiecznego snu o fanowskiej wszech-mocy. Wszystko (no, prawie wszystko...) natychmiast dostępne (byle tylko był net, oczywiście), każdy zespół, każda piosenka, z kiedykolwiek.
Dla typa takiego jak ja to poczucie wręcz nieograniczonej sswobody. Oto czytam przewodnik po death metalu "Wybierając Śmierć" - i, kiedy autor pisze o zespole, ja go sobie natychmiast zapuszczam ! To samo ze świetną pozycją"Black Metal".
Ale to mało ! Przerzucam wspomnienia Billa Wymana (bas z Rolling Stones), co było popularne w Anglii lat 50tych i...puszczam sobie tamtejsze balladki radiowe !
Muzyka klasyczna ? A proszę bardzo - do wyboru do koloru ! Przewodnik płytowy wskazujący najlepsze w historii wykonania arcydzieł muzyki światowej ? Voila - mogę sobie, płyta po płycie odpalać na Spotifajku. (Wprawdzie akurat klasyczna muza jest na tyle bogata w niuanse brzmieniowe, że szkoda ją via mp3 odpalać, więc to tak tylko sygnalizuję, ze praktycznie wszytko jest i czeka na słuchaczy.
Muzyka klasyczna ? A proszę bardzo - do wyboru do koloru ! Przewodnik płytowy wskazujący najlepsze w historii wykonania arcydzieł muzyki światowej ? Voila - mogę sobie, płyta po płycie odpalać na Spotifajku. (Wprawdzie akurat klasyczna muza jest na tyle bogata w niuanse brzmieniowe, że szkoda ją via mp3 odpalać, więc to tak tylko sygnalizuję, ze praktycznie wszytko jest i czeka na słuchaczy.
Nowości wydawnicze ? Co słychać u klasycznych kapel, których losy jakoś się przestało ostatnio śledzić ? Nic prostszego - klikasz na, powiedzmy, Voivoda, czy Flotsam & Jestam i już możesz jechać z najnowszą ich muzą. Bajka !
No a minimalistyczna swoboda i domowy porządek, kiedy wywali się na strych setki walających się wszędzie, wypadających z szaf i poukładanych w stosy kompaktów - nieocenione !
Owszem - nie ma to tamto - Podstawowe Dyskografie Podstawowych Zespołów zachowałem w jednej, zawierającej ok 300 CDków szafce. I nowe wydawnictwa Wiodących Zespołów, jakby się akurat miały pojawić - to kupię w sklepie - tak mam jako fan wobec ulubionych kapel. Ale te setki płyt "a może choć trochę ciekawych" - raus aus Haus (fajnie się mi napisało :-)) i tylko via tablecik puszczam.
Żeby nie było przeróżowo - Spotify jest do ukochania tylko w wersji "premium", gdzie mamy brak reklam, możliwość tworzenia dowolnych kolekcji, playlist, puszczanie płyt w kolejności oryginalnej. Ale tez abonament Spotify to raptem 20 złociszy miesięcznie ! Noż kur.... chwila fascynacji black metalem po lekturze przewodnika kosztowała mnie grube setki złotych za stopniowo spływające do mnie płyty, już pomijając fakt, że w momencie, jak wkładałem do swego wypasionego sprzętu płytę, zainteresowanie nią, wywołane lektura mocno się ulotniło. No i pomijając groteskowość używania sprzętu hi fi do puszczania "true black metal" z definicji nagrywanego i brzmiącego maksymalnie brzydko.
Tylko wersja Premium daje niezbędną wręcz funkcjonalność odsłuchiwania Spotify "offline". Jak inaczej podpiąć komórę w samochodzie do systemu grania ? Ciągnąc muzę na komórkę ? Czyste bankructwo.
Zestaw ok 500 (!!! sic - mówiłem że Spotify jest dla "głodnych muzyki") przebojów "samochodowych" waży mi ok 6 GB miejsca na tablecie. Mnóstwo, ale mogę jechać nawet do Władywostoku (no, Dubrownika) pewien, że dobrej muzyki mi nie zbraknie.
Ma SPOTIFY i inne minusy.
Przede wszystkim - no, niby ta jakość. Niby można wybrać 3 opcje jakości odtwarzania (normalna, wysoka, super), ale ja żadnych różnic nie słyszę. Żadna z nich dźwięku CD raczej nie jest w stanie odtworzyć. Ma to czasami nawet i zalety, bowiem inne pasma dźwiękowe mp3ek wydobywają z od lat znanych kawałków nowe, nieznane dotychczas smaczki. A to jakiś klawisz w tle coś cicho zwodzi, a to gitarowe zagrywki się spod huku kapeli wyłoniły, no, ale generalnie jest dźwiękowo biedniej. Nawet, jak się nośnik ze Spotifajkiem podepnie do przyzwoitego nagłośnienia (ja mam w tablet wpięte moje "referencyjne" słuchawki AKG - ktoś wie, co wogle oznacza że one są "referencyjne" ?), to jakiegoś szału wielkiego nie ma.
Zweitens - zaskakujące czasami braki w zasobach. No to jak to - "całość muzyki światowej" bez..... The Beatles ? (serio !), bez AC/DC (!!!) , King Crimson (!!!). Czasami dyskografie zespołów nie zawierają starszych pozycji. No i np "Bonded By Blood" Exodusa niet. I pierwszych Destructionów też niet. I "Pleasure To Kill" Kreatora nie ma. No, jak żyć Panie Premierze, chce się zawołać w takim momencie. Ale wtedy patrzy człowiek na setki tysięcy pozostałych płyt, na dziesiątki tysięcy tych płyt, które go interesują i myśli sobie...no to macie bitlesi, pecha... Zresztą Spotify nadrabia straty jak burza. Np. na przełomie roku Bathory był szczątkowo reprezentowany, teraz jest cała dyskografia.
Letztens - Spotify nie zaspokaja apetytów takich muzykożerców jak, np, ja. podobnież "tylko" 10.000 numerów można zapisać jako "swoje. To tak ok. 1000 płyt. A mnie z 5 razy więcej interesuje ! W rezultacie, jak tworzyłem swą kolekcję, najpierw odtworzyłem swój stan płytowy, potem zacząłem dopisywać kolejne ciekawe płyty i...zaraz się Spotifaj zatkał. Tj. jeszcze gorzej, zaznaczasz, że -płyta jest "saved", ona niby pojawia się na liście Twych płyt, a za chwilę sama z siebie zanika. Najpierw się zgotowałem, no bo jak mam spamiętać te tysiące rzeczy, które mnie, potencjalnie, mogą kiedyś zaciekawić ? Tylko "kupując" (zapisując) płytę ! A tu pasztet !
Ale jest metoda :-). Kolekcja moich płyt to taki żelazny niezbędnik - Stonesi, Kiss, klasyka metalu i thrash/black/deathu, polski soc-rock. Inne Potencjalnie Ciekawe Płyty są reprezentowane przez pojedyncze kawałki, które na tematyczne playlisty powrzucałem (black, detah, dojczmetal, ruski folk metal itp). Jak sobie chce wybrać płytę, to puszczam "losowo" playlistę, i Spotify wybiera dla mnie płytę, którą sobie zapuszczę. Do tego jeszcze ze dwie "samochodowe" playlisty megaprzebojów (tak a la radio Złote Przeboje) dla całych rodzin do grania i szafa gra.
Podsumowując Spotify :
+ cała (no, prawie...) muzyka świata pod jednym klikiem palca
+ dziesiątki własnych playlist, układanych (jednym klikiem !) według własnego gustu,
+ szuflowanie pomiędzy płytami, kapelami bez konieczności nawet ruszenia d... do odtwarzacza
+ radykalne (w moim wypadku kilka stów miesięcznie) oszczędności na niekupionych płytach
+ radykalne (przy moich ilościach płytowych) oszczędności w przestrzeni życiowej (1000 płyt to prawie cały jeden pokój zajmuje),
+superłatwe zarządzanie "swoją" muzyką
- jakość mp3
- braki w ofercie (ale poważnie - bez bitlesów ???, no bez jaj...),
- ograniczenie (i to bez żadnego uprzedzenia aplikacji !) w możliwości gromadzenia "własnej" muzyki.
Nic, tylko "grać, grać, GRAĆ !!!"
PS.
Zestaw tegotygodniowy via SPOTIFY :
1. ETERNAL LORD Blessed Be This Nightmare
2. EISBRECHER Eisbrecher
3. SVARGA Jaw Wozdymajet
4. CANDLEMASS Nightfall
5. VOIVOD Target Earth
6. BOLT THROWER War Master
7. WATAIN Wild Hunt
mniam, mniam...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz