Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film polski post PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film polski post PRL. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 lutego 2015

2015 New School - Ziarno Prawdy (film) - znakomita ekranizacja !

"Ziarno prawdy" to świetna powieść. Wystarczyło zatem "tylko" przenieść ją jak najwierniej na ekran, by zrealizować świetny film.

Napisać jednak łatwiej, niż zrobić. Na filmowca czai się bowiem przy filmowaniu książki wiele pułapek. A to fragmenty, które się dobrze czytają kiepsko wyglądają, a to jakieś ważne dla akcji wydarzenia rozgrywane są w umyśle bohatera (jak to pokazać), a wymogi,producenta, sponsora, odmienne wizje reżysera i autora....wystarczy przypomnieć sobie klęskę pierwszej ekranizacji prozy Miłoszewskiego - "Uwikłanie". Brrrrr...
No, ale tym razem reżyser Borys Lankosz zapowiedział ścisłą współpracę z autorem powieści, i wierne trzymanie się pierwowzoru. Jak zapowiedział, tak zrobił, otrzymaliśmy zatem (my, miłośnicy Miłoszewskiego :-) to, na co mieliśmy nadzieję i o czym marzyliśmy.
Film jest, BARDZO wierny książce, Zmiany scenariusza, relatywnie niewielkie i bez wpływu na główny wątek filmu, mają na celu jedynie wizualne uporządkowanie niektórych wątków, skondensowanie pomysłów i, kiedy to konieczne, zastąpienie językiem filmu niektórych monologów wewnętrznych Szackiego.
Wszystko wygląda na ekranie jak pierwszorzędna produkcja dorosłego Hollywood. Znakomite zdjęcia, muzyka, świetna obsada (znakomity casting - Trela czy Walach to ożywione postaci z książki, no a epizody - Poniedziałek czy maestro Jakubik - palce lizać). Największym znakiem zapytania  był Więckiewicz w roli Szackiego. OK - aktor bardzo dobry, ale jakoś nie kojarzył się dotąd z ostentacyjną elegancją czy wielkomiejskim seksapilem powieściowego Szackiego.

Ale Więckiewicz wygrał w wielkim stylu - to jest nie tyle bardzo dobry aktor, co aktor wybitny - i pewnie, jak by mu kazać zagrać zsiadłe mleko, to też by dobrze wypadł.
Jego Szacki jest jeszcze ostrzejszy, bardziej arogancki i zdecydowany niż w powieści, wygląda i zachowuje się rewelacyjnie i,  ile podczas lektury "Ziarna Prawdy" oczyma wyobraźni widziałem Michała Żebrowskiego w roli Szackiego, tak teraz, czytając "Gniew" widzę już Więckiewicza.
Inna sprawa, że Lankosz oszczędził Szackiemu nadmiernych podbojów erotycznych. Nie dość, że z filmu wyleciała sędzia Tatarska (i słusznie, chyba najgłupszy fragment powieści, napisany tylko dla uciechy autora, bo bez sensu dramatycznego), ale i cały romans z Basią Sobieraj (trochę szkoda, zwłaszcza potrzebnej fabularnie sceny ze starym Sobierajem). Filmowy Szacki jest bardziej skoncentrowany na zagrywce z mordercą., trzymający się głównego nurtu opowieści.
Na pochwałę zasługuje zastąpienie ksiązkowego "dzownienia w głowie" fajną sceną w szpitalu, kiedy to Szacki orientuje się, że , jak mu to mówił Wilczur - "Pan się myli, panie prokuratorze"

Film unaocznił też niestety jeszcze wyraźniej niż lektura, dwie spore wady fabularne "Ziarna Prawdy" :
- całkowicie niewiarygodną przez swe niedbalstwo identyfikację drugiej ofiary - to jest WIELBŁĄD fabularny. Mam pomysły na jego podpudrowanie, zamaskowanie, ale Lankosz ich nie miał i gołym okiem widać absurdalność wątku drugiej ofiary,
- niewiarygodność sytuacyjną zerwania Szackiego z Klarą. Wolny facet ok. 40 tki w namiętnym NIEZOBOWIĄZUJĄCYM romansie z 25latką zrywa bo ON (!) nie widzi perspektyw ? Że by to ona chciała : ślubu, dzieci, wspólności majątkowej, no to może jeszcze, ale nie, to jest tak a propos niczego !

Niemniej pomimo tych dwu błędów fabularnych film jest znakomitym widowiskiem i zabawą na najwyższym światowym poziomie. Gorąco polecam nieznającym prozy Miłoszewskiego (znającym polecać nie muszę - wszyscy obejrzą na Bank)



imdb       7.5
filmweb  7.3
Galfryd   9/10

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Pitbull 2005




W ramach odstępstw od  Old Schoolu czasami wypuszczam się i oglądam coś nowszego. Dziś padło na "Pitbulla" Patryka Vegi z 2005 (czyli całkiem nju, jak na mnie).
W trzech słowach - niestety,  przereklamowany Badziew :-/

Po pierwsze, to jest SERIAL, a nie film kinowy ! Przyznaję, że w wersji serialowej, kiedy niektóre wątki dostałyby nieco powietrza, mogłyby wybrzmieć, ogólna ocena mogłaby ulec poprawie, bo jakiś tam potencjał w scenariuszu drzemie.
Niestety, w filmie zostały z tych wątków strzępki scen, powrzucane w film całkiem bez ładu i składu. To, co w scenariuszu zostało z ról Stenki czy Fraszyńskiej to są kpiny z widzów kinowych. Momenty bez początku, bez środka, bez końca, bez znaczenia dla scenariusza - no, ale zostało coś z taśmy serialowej, to Vega upycha to w film. Kiepścizna.
Ale, paradoksalnie, może poprzez formę filmową wyszła zasadnicza miałkość "Pitbulla" ? Bo, generalnie, to jest kiepska, kiepsko napisana, choć żwawo nakręcona i doskonale zagrana, historia.
Wydział Zabójstw ściga ormiańskiego killera Sayida, poniekąd na zlecenie innego ormiańskiego bandziora Wora, a ściganie odbywa się poprzez romans Dorocińskiego z córką (?) Sayida Weroniką Rosati.
Innych działań operacyjnych brak.
Mamy pokręconych, połamanych życiowo policajów, z których każdy z osobna byłby ozdobą serialu policyjnego, ale ich wątki zebrane razem są nieoglądalne w swym turpiźmie i ogólnej przesadzie Upadku i Obrzydliwości.

Overall film to nawet nie jest totalna tragedia, ale, wobec hype'u naokoło niego  generalnie przeżyłem spory zawód. Zamiast czekać z wypiekami na rozwiązanie filmu domęczałem go minutę po minucie, przewidując z góry, że jak chory na serce, to padnie przed końcem filmu, jak nieprzekupny, to, mimo wielkich pokus pozostanie nieprzekupny, a jak młody i irytujący głupotą, to na koniec będzie najlepszy pies.

PODSUMOWANIE
na +
- dobre, momentami świetne aktorstwo,
- dobre, żywe, nowoczesne tempo opowieści,
na -
- kiepski scenariusz a przede wszystkim
- nieudolne (!)  skręcenie filmu z fragmentów serialu

OCENY

imdb 7.2
filmweb 7.6
Galfryd 5/10